poniedziałek, 3 grudnia 2012

Wspomnień czar....

Witajcie poniedziałkowo.

U mnie leje niestety i tak trochę to zazdroszczę Wam polskiego białego śnieżku. Tutaj albo spadnie albo i nie choć zapowiadają zimę tysiąclecia.....
A że pogoda niesie ze sobą wylęgarnię wirusów więc moje pociechy non stop chore - szczerze to już po dziurki w nosie wszyscy mamy tego chorowania, ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć.
Skoro chorobowo to i nie ma za bardzo czasu tworzyć nowych rzeczy (szkoda bo w niedzielę kolejny kiermasz przede mną).
Więc skoro nie ma nowości to pokarzę Wam odgrzebane stare zdjęcia, których na blogu nie pokazywałam.
Są to ubiegłoroczne bombki karczochowe (było ich wiele więcej ale zdjęć znalazłam tylko kilka a bombki mam nadzieję znowu będą stroić domy do których powędrowały rok temu) i aniołki masosolne z pierwszej zrobionej chyba 3 lata temu serii (też wszystkie znalazły swój nowy domek, mam nadzieję, że choć kilka zachowało się do dziś)

Ależ się rozpisałam. Więc teraz już zapraszam do oglądania.
A skoro o oglądaniu to serdecznie dziękuję Wam wszystkim że oglądacie, zaglądacie, piszecie, komentujecie, zostajecie ze mną na dłuższą chwilkę!!!!!
Wszystkim jestem bardzo wdzięczna bo to dla Was tworzę tego bloga, bo bez Was moja praca nie miałaby sensu!! Dziękuję.
Beata

 




 
 






Miłego tygodnia pełnego przedświątecznej krzątaniny życzę, niech rozgości się pomalutku w Waszych domach i sercach ta cudowna świąteczna atmosfera.
Beata
 

 


4 komentarze:

  1. Jakie fajne karczoszki:)A i aniołeczki super:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne bombki a anioły przesłodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. no nawet choróbsko kochana cię nie powstrzymało,woow

    OdpowiedzUsuń